niedziela, 30 czerwca 2013

Rozdział 29

Meg

Co się stało? Próbuje otworzyć oczy... Nic z tego. Podnoszę głowę do góry, ale mi się nie udaje. Paraliżuje mnie straszny ból w głowie. Ponawiam próbę, ale po raz kolejny nie daje rady... Łapie się za głowę i czuję coś mokrego... KREW. - Halo! Słyszy mnie pani?! - dochodzi do mnie głos jakiegoś obcego mężczyzny. - Halo! Wszystko w porządku? Coś panią boli? - Co się ze mną dzieje? Nie dam rady wydobyć z siebie głosu... - Alex, dzwoń na pogotowie! Szybko! - Poczułam, że mężczyzna chwyta mnie za rękę i dalej coś do mnie mówi - Słyszy mnie pani? Jeśli tak, to proszę uścisnąć moją dłoń! - Moje powieki stają się ciężkie aż w końcu moje oczy się zamykają. Ostatkiem sił ściskam podaną mi dłoń. A potem... odpływam.

Natalie

- Amy, mogłabyś podać mi te talerze z góry? Nakryje do stołu. - oznajmiłam - Jasne, chwilka - odłożyła ściereczkę i podała mi talerze - Proszę - Dzięki - uśmiechnęłam się - Szkoda, że Meg z nami nie ma... - No niestety.. A tak swoją drogą to miała zadzwonić jak dojedzie, a tu nic. - powiedziała Am - To może Ty do niej zadzwoń? - To chyba nie najlepszy pomysł, bo jeśli jeszcze kieruje to lepiej jej nie przeszkadzać. - No tak. -  wzięłam talerze i powoli podeszłam do stołu. Wzięłam pierwszy z góry, by móc go wypolerować ale czegoś mi brakowało. - Amy? Rzucisz mi ścierkę do tych talerzy? - Już Ci rzucam. Łap! - gwałtownie schyliłam się po ściereczkę i usłyszałam huk. - Co się stało? - zobaczyłam przed sobą wystraszoną przyjaciółkę. - Nic, po prostu przez przypadek zwaliłam talerz ze stołu i się roztłukł... - zaczęłam zbierać małe kawałeczki z podłogi. - Natalie, zostaw to. Zaraz posprzątam. - Dam sobie radę - odpowiedziałam. Nagle w pokoju rozległ się dźwięk telefonu Amy - Zaczekaj na mnie, pomogę Ci. - powiedziała.

Amy

Podeszłam do komody i popatrzyłam na wyświetlacz. Nieznany numer... - Halo? - Dobry wieczór. Z tej strony Mark Collins. Czy rozmawiam z panią Amy? - Taak... O co chodzi? - Pani jest rodziną z Meg Winston? - Jestem jej przyjaciółką. Dlaczego pan pyta? - usłyszałam westchnięcie - Coś się stało? - Niestety tak... - Boże! Niech mi pan powie! - zobaczyłam koło siebie zdenerwowaną Natalie - Meg jest w szpitalu... - Ale jak to?! - Miała wypadek samochodowy...

Harry

-Niall, gramy w Fifę? - zapytałem - Jasne, włączaj! - odkrzyknął blondyn z kuchni. Zacząłem szukać płyty, bo opakowanie było puste. - Liam? Nie wiesz gdzie jest płyta od Fify? - A jak myślisz? Pewnie w pudełku... - Właśnie jej tam nie ma... - To nie mam pojęcia - odpowiedział i powrócił do pisania smsów. Pewnie jak zwykle z Danielle. Podszedłem do Play Station, a gdy je otwarłem znalazłem zgubę. - Jest! - krzyknąłem - Co "jest"? - zapytał Liam - No płyta głupku - odpowiedziałem machając ręką - Aaa, trzeba było tak od razu, a nie drzeć się "jest" na cały dom... - odpowiedział i powrócił do pisania smsów. Nagle w drzwiach ujrzałem Niall'a z talerzem pełnym kanapek. - Niall? Więcej się nie dało? - spytał Zayn wychylając się zza laptopa - Niestety, więcej się nie zmieściło... - odpowiedział ze smutną miną - Boże, Horan. Chodź już lepiej grać... - powiedziałem - Idę, idę! - Tylko nie upapraj całych kontrolerów tak jak ostatnio... - odezwał się Li - Jasne, zawsze wszystko co złe to ja... - odpowiedział Horan na co się zaśmiałem. Dzwonek do drzwi. - Ja pójdę - oznajmił Liam wstając z fotela i udał się do drzwi wejściowych. Po chwili usłyszeliśmy głos Louis'a. - Znowu nie wziąłeś kluczy skarbie? - krzyknąłem naśladując damski głos - Cześć chłopaki! Cześć Harry.. - zza Louis'a pokazała się Eleanor - Czy ja o czymś nie wiem? - zaśmiała się - Hahah, cześć El! Nie wiedziałem, że nas dzisiaj odwiedzisz - uśmiechnąłem się w jej stronę - To my pójdziemy do mojego pokoju - odezwał się Lou - Mogę iść z wami? - spytałem na żarty znając odpowiedź - Nie! - odpowiedział Louis - Ale dlaczego? Mógłbym was nauczyć czegoś nowego. Znam się na "tych" rzeczach - chłopcy się zaśmiali - Harry, przestań.. - powiedział Lou - No co? Wiem co zaraz będzie się działo. Pokój Louis'a... Ciemność... Łóżko... Jestem w tym dobry - poruszałem brwiami, próbując się nie roześmiać. Niall słysząc moje słowa zaczął się śmiać, wypluwając kanapkę, Zayn trząsł się za laptopem, a Liam przyłożył sobie poduszkę do twarzy. Usłyszeliśmy dźwięk telefonu Malik'a, na co przyjaciel wstał i poszedł do pokoju obok. - Wiesz... Myślę, że Louis jest wystarczająco dobry i nie potrzebuje korepetycji - odezwała się Eleanor



 - UUU... - usłyszałem z ust chłopaków.  Zadowolony Louis dał Eleanor buziaka i pociągnął ją za rękę w stronę swojego pokoju. - Ej! Czekajcie na mnie! - krzyknąłem za nimi śmiejąc się już na całego na co Lou odkrzyknął roześmiany - Chyba słyszałeś El! - Dobre to było, Harry! - odezwał się Horan, biorąc do ręki kolejną kanapkę. Po chwili z pokoju obok wypadł zdenerwowany Zayn. W ręce trzymał kurtkę. - Ej, stary! Gdzie tak lecisz? - spytał Niall - Zayn? Coś się stało? - dopowiedział Liam - Nie mam czasu! Muszę jechać do szpitala. - Ale po co? - zapytałem. Nie odpowiedział mi, bo wybiegł z salonu a za nim Li. - Co się dzieje? - spojrzeliśmy z Horan'em na siebie zdezorientowani.



Już miałem iść za chłopakami, gdy wrócił Liam. - I co? - Meg trafiła do szpitala. Miała wypadek samochodowy...

----------------------------------------------------------

Hej! Powracam! :D Macie rozdział tak na początek wakacji :P Życzę Wam, żebyście wypoczęli, spędzili je jak najlepiej i by zostały po nich miłe wspomnienia! :)


7 komentarzy:

  1. Ale fajny ^^ Harry ty zboczeńcu !!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Noo, w końcu. Już myślałam, że nigdy nie napiszesz... Wypadek Meg. Oj, namieszałaś... Harry zbok, nic nowego :D Louis mnie zawiódł, bo nie sypnął Harry'emu żadną ripostą :( A tak to trochę krótko, ale teraz czekam na następny :)

    Pozdrawiam z... :D
    @xx_adeline

    OdpowiedzUsuń
  3. Jej nareszcie,już nie mogłam się doczekać.Super rozdział,choć krótki.

    OdpowiedzUsuń
  4. SUPER !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny ! Kiedy następny ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy dodany komentarz :) To dla mnie naprawdę bardzo ważne, że wyrażacie swoją opinię i podsuwacie pomysły :) I proszę o więcej komentarzy - ja nie gryzę! :D Kocham Was! <3